Pożegnanie z Urojeniem. Cz. 3

Pożegnanie z Urojeniem. Cz. 3

Wywodziłaś często, że od swoich przyjaciółek

Słyszałaś, jak  dostępu do swych mokrych dziurek

Nie dają tak za darmo chcącemu facetowi,

Że każda na dawaniu jakoś się obłowi;

Jedna dostała pierścionki, ze skór cennych palto,

Drugą zabrał w podróże, dał  nowiutkie auto,

Inna zaś się przechwalała, że choć już umierał

To wciąż jeszcze się do niej żwawo dobierał!

I tak to rozegrała, udając zakochaną,

Że był jej zapisał działkę z altaną,

I mieszkanie w mieście, chociaż miał tam żonę,

Lecz że w odległym miejscu było położone,

Z tych powodów je szybko  dobrze sprzedała

I  już następnego faceta sobie przygruchała,

Który ją kocha nad wszystko na świecie,

I twierdzi,  że zawsze o takiej marzył kobiecie.

Ale!  Jeszcze mu  nie daje cipki posmakować –

Bo, jak twierdzi, musi facet na to sobie zapracować.

W jej łaski się wkupić, coś miłego podarować,

Nim będzie mógł rozkoszy z nią zakosztować…

 

Takimi cię karmiły opowieściami

Te które nazywałaś: przyjaciółkami!

Spytałem w końcu: relację mi tu teraz zdajesz

Że tylko z kurwami na co dzień się zadajesz?

…………….

Nie zrozumiałem. Nie pojąłem zrazu,

Że dla mnie to miał być rodzaj drogowskazu,

Bom nie mógł dopuścić tej myśli do siebie,

Żem się w kurwie zadurzył, gdy poznałem ciebie.

………..

 Lecz wciąż mi dziwne: Czy się z wiekiem tak skurwiłaś?

Czy też…  Zawsze dupodajką i kurwą byłaś?

…..

Czy  to tymi opowieściami dogłębnie poruszona,

Szukałaś też dla siebie bogatego patrona?

Który, zachwycony Twym cudownym ciałem,

Gotów był stracić głowę dla Ciebie? I majątek cały…?

…………..

 

O tak, byłem głupi. Wspominam czasami

Jakimi kiedyś do mnie sadziłaś tekstami,

Ledwieśmy się poznali, i jeszcze mi nie dałaś,

Ale już przy rozmowie chętnie zapewniałaś:

– Jestem dobra w te klocki! Ja brałem to za żarty,

A ten przekaz tak jasny, tak w pełni był otwarty

Że teraz wstyd mi się przyznać  do swej głupoty

Bo to przez nią człek właśnie popada w kłopoty

Jakby się sam prosił, wręcz błagał o skaranie –

Do tego prowadzi bezmyślne zakochanie.

…………..

Ale czy jest jakieś inne? Rozsądkiem podlane?

Albo rozumem świadomie w ciszy wydumane?

Czy jest uczucie, które samemu sobie można narzucić

Albo takie, które w każdej chwili można by odrzucić?

Nie ma. Nie było i nigdy nie będzie.

Kto myśli inaczej, jest w wielkim błędzie

Lecz to i tak nie ma dla nikogo żadnego znaczenia

Bo nikt nie uniknie swojego przeznaczenia.

 

Co ma cię dopaść, dopadnie. I jedyna rada

Jaka stoik wymyślił, gdy zły los cię dopada

To nie bić się z myślami i znieść go spokojnie,

Przyjąć wszystko z godnością, mądrze i pokornie!

 

………….

Lecz łatwo to rzec  komuś, kogo rzecz nie dotyka

Kto idzie przez życie lekko, o nic się nie potyka

Jakby to przysłownie nie było mu znane,

Że dobrymi intencjami –  piekło jest wybrukowane.

………………

Doświadczenie. Do czego mi niby potrzebne?

Po co mi tu przytaczać słowa i czyny chwalebne,

Które z doświadczenia zwykle się wywodzą,

Lecz rzadko pomagają, a najczęściej –  szkodzą?

Post a Comment